Czy jestem dobrym fotografem? Wydaje mi się, że uznanie jakim jest przyjęcie do grona fotografów jednej z największych agencji fotograficznych w Polsce jaką jest BE&W, jest chyba dobrym „certyfikatem”.
Jako reporter patrzę na fotografię jak na „pokazywanie tego co miało miejsce”. Jednak mam w związku z tym zasadę: skoro to pokazywanie tego co było, nie ingeruje w treść zdjęcia, jednak rolą moją jest takie skomponowanie sceny (kadrowanie) i oświetlenie by, jak reżyser, zwrócić uwagę na to co chcę.
Jako fotoreporter wykonuje głównie zdjęcia prasowe dla Agencji fotograficznej BE&W. Zajmuję się fotografią profesjonalną od 2006 roku, w którym formalnie rozpocząłem współpracę z tą agencją. Praca z agencją fotograficzną to stale rosnące wymagania więc stale się uczę
robić jeszcze lepsze zdjęcia, mój sprzęt także musi nadążać za wymaganiami agencji (w końcu te zdjęcia idą do prasy). Od 2011 roku, jako wolontariusz, jestem fotoreporterem biura prasowego Centrum Wolontariatu w Warszawie.
Definicji fotografii jest chyba tyle ilu definiujących, mnie najbardziej zapadła w pamięci ta, którą chyba najbardziej wziąłem sobie do serca:
Fotografia to cały proces prowadzący do powstania zdjęcia.” (Estetyka fotografii, Francois Soulages)
Każda ingerencja w treść zdjęcia wykraczająca poza kadrowanie i oświetlenie sceny przesuwa zdjęcie w stronę dzieła malarskiego. w fotografii jest to piktorializmu. Obraz przestaje opisywać rzeczywistość, zaczyna się fikcja. To już nie jest pokazanie-tego-co-było.
Czy ingerencja w treść rzeczywistości jest zła? Nie! Jeżeli jednak mówimy, że to zdjęcie czegoś-co-było, widz wierzy, że ma przed sobą obraz zaistniałej kiedyś rzeczywistości. Pokazując widzowi zdjęcie i ukrywając przed nim fakt, że to dzieło malarskie, oszukujemy go. Ktoś może powiedzieć: ale chodzi o przedstawiany obraz, wyobraźnię, twórczość! To prawda. Ale nie oszukujmy patrzącego, nie nazywajmy malarstwa zdjęciami.
Fotografowanie – to w gruncie rzeczy akt nieinterwencji. (Susan Sontag)
Fotografowanie – podobnie, jak stosowanie wszelkich innych środków wyrazów – nie jest wymyślaniem, lecz odkrywaniem. Fotografia, to możliwość krzyku, wyzwolenia, a nie próba udowodnienia własnej oryginalności. (Henri Cartier-Bresson)
Wychodzę z założenia, że w przeciwieństwie do dzieł malarskich, zdjęcia są pewnym dokumentem. Nie dlatego, że ja tak chcę ale dlatego właśnie, że tak zdjęcia są rozumiane społecznie – ludzie wierzą w to co widzą.
Etyka. Czy wyobrażamy sobie zdjęcie z podpisem: „to portret xxx xxx, usunięto zmarszczki, dwa pieprzyki, wydłużono nogi, dodano włosów”?
Skoro nie można oczekiwać szczerych podpisów pod zdjęciami i nie jest to także wyraz złej woli ich autorów (nie zawsze) pozostaje nam marka. Taką marką jest np. konkurs WPP, taką marką jest określenie fotografia prasowa, taką marką może być (i nie raz jest) nazwisko autora zdjęcia, który jest np. znany z tego, że nie retuszuje zdjęć.
Reportaże (z zasady) nie są poddawane innej ingerencji niż kadrowanie i korekcja świateł. Zburzenie tej wiary uczyniło by reportaż bezwartościowym.
Na początku marca jury konkursu World Press Photo 2010 zdyskwalifikowało fotografa Stepana Rudika za niedozwoloną manipulację na jednym z nagrodzonych zdjęć. ( źr. Fotoblogia)
Czy fotografia jest sztuką? Nie wiem, wiem jednak – wierzę – że kadr to scena: fotograf ją wypełnia i oświetla. Czy to mało?
Jest jedna rzecz, którą musi posiadać każda fotografia – ludzki wymiar. Ten rodzaj fotografii to realizm, jednakże realizm to nie wszystko. Musi jeszcze temu towarzyszyć wizja i dopiero połączenie tych dwóch cech tworzy dobre zdjęcie. Trudno jest określić cienką linię, gdzie kończy się materia, a zaczyna umysł. (Robert Frank)
Patrząc na obraz malarski podziwiamy fikcję i jej estetykę. Ważne jest by fikcji literackiej nie nazywać relacją.
Używaj aparatu tak, żeby mówić prawdę. Żadnych inscenizacji. Pokazujcie świat takim jakim jest. Niech Wasza opowieść mówi sama za siebie. Obserwujcie, ale nie reżyserujcie. I szanujcie prywatność bohaterów. (Clifton Cedric Edom, wykładowca fotografii w Szkole Dziennikarstwa przy University of Missouri)
Gdy po raz pierwszy zwróciłem uwagę na fotografię, wydawało mi się, że to prawdziwe odkrycie. Chciałem, żeby uznano ja za jedną ze sztuk pięknych. Dzisiaj mam to gdzieś. Zadaniem fotografii jest zarówno przybliżać jednego człowieka drugiemu, jak i dopomóc mu poznać samego siebie. A to chyba nie mało. (Edward Steichen)
Bardzo często spotykam się z dyskusjami na temat „finezyjnego robienia zdjęć” przez taki czy inny obiektyw. Po wielu eksperymentach doszedłem do prostego zestawu: cyfrowe body SONY (jednak uważam, że ma swoje zalety
), obiektyw Vario-Sonnar 24-70 2.8 ZEISS’a, obiektyw SONY 70-200 2.8 G. Do edycji używam oprogramowania CaptureOne firmy PhaseOne. Zestaw ten pozwala wykonać perfekcyjne technicznie zdjęcia. Oprogramowanie zaś służy mi do panowania nad kolorem i światłem, w postprodukcji, nie ingeruję w treść zdjęć wiec PhotoShop nie daje mi żadnej nowej wartości.
Obiektywów F1.8 nie używam z tego powodu, że nigdy nie była mi potrzebna aż tak mała głębia ostrości (mi raczej przeszkadza). Obiektywów stało-ogniskowych nie używam bo nie wnoszą tu zbyt wiele, dobry zoom jednak daje mi swobodę pracy bo kluczem dla mnie jest kadrowanie, a rzadko kiedy uwieczniając rzeczywistość, mogę sobie pozwolić na bieganie by umieść w kadrze to co chcę, zaś kadrowanie zdjęć na etapie postprodukcji to poza czasem jaki zjada, obniżanie jakości… (ubywa pikseli).
Z racji tego, że nie pejzaże i nie makro a ludzie są moimi ulubionymi tematami, tymi dwoma obiektywami robię od kilku lat wszystkie moje zdjęcia. Zakres ogniskowych 24-200 mm to zakres, który daje niezniekształcone zdjęcia i nadal wymaga kontaktu z ludźmi
, bo większość zdjęć wykonuję z odległości nie przekraczającej kilkunastu metrów.
Często jestem pytany dlaczego tylko tyle, skoro wielu fotografów ma nie raz nawet naście obiektywów. A mi po co?
Jarek Żeliński, Styczeń 2011